Skip to content

Kazanie – 7. Niedziela po Trójcy Świętej – Zielona Góra / Kożuchów

Sierpień 11, 2011

Tekst Biblijny – J 6,30-35

(30) Rzekli tedy do niego: Jaki więc znak czynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz? (31) Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli. (32) Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. (33) Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. (34) Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! (35) Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.

Kazanie

Siostry i bracia w Jezusie Chrystusie.

Jeśli przyjrzymy się najważniejszym wydarzeniom Starego i Nowego Testamentu, a także ich wpływowi na późniejszą praktykę liturgiczną, to moglibyśmy dojść do przekonania, że Pismo Święte jest księgą chleba. Na pamiątkę wyjścia z Egiptu żydzi spożywają ucztę paschalną, w której bardzo ważne miejsce zajmuje chleb – maca. My jako chrześcijanie na pamiątkę odkupienia spożywamy także chleb w Komunii świętej. Wieczerza Pańska stała się nową ucztą paschalną. Dla nas chrześcijan pozostawiony przez Chrystusa Sakrament jest sprawowaną na jego pamiątkę ucztą, w której posila nas ciałem i krwią.

Jezus ustanawiając Sakrament Ołtarza, Eucharystię wiedział jak ważne dla nas ludzi są znaki. Tylko, że słuchający Jezusa nad Morzem Galilejskim chcieli spektakularnych, bardzo konkretnych znaków. Oni spodziewali się proroka, który wypełni potrzeby ich ciała. Lecz jak już czytamy w 5Mż a później powtarza to Jezus w Ewangelii człowiek nie samym chlebem żyje. Zastanówmy się czy i my w naszych potrzebach, naszych prośbach, które kierujemy do Boga wybiegamy ponad prośby doczesne i dobra materialne. Czy w ogóle jest w nas potrzeba by otrzymać dobra duchowe i wieczne?

Panie dawaj nam zawsze tego chleba

Drodzy!

W latach 80-tych ubiegłego wieku gdy w Etiopii panował wielki głód przybył tam biskup z Anglii, który przywiózł ze sobą pomoc humanitarną. Kiedy wylądował helikopterem czekali na niego zmęczeni i wygłodniali ludzie oczekujący na to, że chociaż część z tej pomocy do nich trafi. Gdy biskup wysiadł podbiegł do niego mały chłopiec i chwycił go za rękę. Chłopiec nie znał angielskiego więc pokazał tylko palcem na usta, a chwyciwszy rękę biskupa pogłaskał się nią po policzku. Chłopiec ten nie posiadał rodziny, był zagubiony i głodny. W swych późniejszych wspomnieniach ów biskup pisał, że w tych dwóch prostych gestach chłopiec pokazał dwa fundamentalne głody człowieka : głód chleba i głód miłości.

Głód chleba jest głodem ciała, a głód miłości jest głodem duszy. Fragment historii, który dzisiaj rozważamy dzieje się nad Morzem Galilejskim, gdzie Jezus nakarmił 5000 ludzi. Jezus rozpoczyna od troski o ludzkie ciało. Kiedy Jezus dokonuje cudu lud entuzjastycznie rozpoznaje w nim proroka. Im jednak bardziej Jezus akcentuje duchową stronę medalu tym większe zgorszenie, tym więcej odejść. Ta historia ukazuje nam wiele prawd i wiele wskazówek. Ludzie im mniej muszą się w coś angażować tym bardziej im się to podoba. Kiedy człowiek jest głodny nie jest wybredny, jak to ujął Horacy: „głodny żołądek rzadko gardzi pospolitym jadłem”.

W czasie modlitwy Pańskiej wołamy chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. W swym wytłumaczeniu tej prośby ks. Marcin Luter w Małym Katechizmie napisał, że chleb powszedni to: „Wszystko, co do wyżywienia ciała i zaspokojenia jego potrzeb należy, jako to: pokarm, napój, odzienie, obuwie, dom, gospodarstwo, rola, bydło, pieniądze, mienie, pobożne małżeństwo, pobożne dzieci, pobożni domownicy, pobożna i wierna zwierzchność, dobry rząd, dobra pogoda, pokój, zdrowie, karność, uczciwość, dobrzy przyjaciele, wierni sąsiedzi i tym podobne.”. Większość z tych rzeczy to potrzeby także ludzi niewierzących. Po prostu to potrzeby ludzi. A jakie dla nas ludzi wierzących powinny być dodatkowe potrzeby?

Jezus chce nam dać pokarm, który wypełni potrzebę miłości, miłości której oczekujemy od Boga. Pod chlebem i winem, więc naturalnym pokarmem daje prawdziwie ciało i krew – a więc pokarm nadnaturalny. Ustanawiając Wieczerzę Pańską nazywaną po łacinie komunią – więc wspólnotą, czy z greckiego eucharystią – więc dziękczynieniem, Jezus zatroszczył się o nasze dusze. Ale czy one szczerze wołają „Panie dawaj nam zawsze tego chleba”.

Ciało prawdziwe

Jeśli już mówimy o Wieczerzy to musimy się zastanowić czym ona jest. Pojawiają się interpretacje, że mowa Jezusa o ciele była mową symboliczną, ze mówiąc o ciele miał na myśli duchową społeczność taką jaką jest Kościół. Ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz cytując używane przez Jezusa słowo ciało używają greckiego terminu sōma – ciało. Słowo to rzeczywiście ma szerokie znaczenie. Jednak w Ewangelii według św. Jana znajdziemy słowo sarx – oznaczające ciało w znaczeniu mięso. Słowo to znajdziemy już w 1. Mż – w Księdze Rodzaju, w tzw drugim opisie stworzenia, gdzie Bóg wyrwał mężczyźnie żebro i zapełnił je ciałem. W greckim tłumaczeniu Starego Testamentu występuje wielokrotnie oznaczając ciało w fizycznym znaczeniu. Czemu Jan używa tak dosadnego słowa? Myślę, że Janowi zależało by nie było wątpliwości, że eucharystyczny chleb jest prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa.

To czy w Wieczerzy Pańskiej Chrystus obecny jest prawdziwie czy symbolicznie zajmowało chrześcijaństwo od wieków. Przełożyło to się bardzo boleśnie na podział obozu reformacyjnego. Jeśli popatrzymy na wyznania chrześcijańskie to zarówno rzymscy katolicy, jak i prawosławni, starokatolicy, starożytne kościoły wschodu, jak i my luteranie, a w pewnym sensie także i metodyści wierzą, że w Sakramencie Ołtarza przyjmujemy ciało i krew Chrystusa.

Stąd często w stosunku do nas ewangelików pojawia się zarzut, że w kwestii Sakramentów jesteśmy bardziej rzymsko katoliccy niż protestanccy. Jednak dla naszej ewangelickiej tożsamości nie powinno być to istotne. Dla nas istotne powinno być to czy to w co wierzymy i to co praktykujemy nie stoi w sprzeczności z Pismem Świętym. Tym samym jeśli za Małym Katechizmem wyznajemy, że Sakrament Ołtarza to prawdziwe ciało i prawdziwa krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, pod chlebem i winem nam chrześcijanom do spożywania i picia przez samego Chrystusa ustanowione to nie dlatego, że w XVI wieku Luter pokłócił się z Zwinglim, ale dlatego, ze taką naukę wyciągamy z Pisma Świętego. Bardzo ważne jest aby swoją tożsamość budować nie na uprzedzeniach a na prawdzie ewangelii, niezależnie od tego jakie łatki chcą nam dać ludzie.

Świadomość, że przyjmujemy prawdziwe ciało i krew Chrystusa powinna wywoływać w nas z jednej strony poczucie niesamowitej mistyki i tajemnicy, z drugiej niesamowitą radość, że nasz zbawiciel Jezus Chrystus aż tak blisko pragnie być z nami zespolony. Ten, który nad Morzem Galilejskim nakarmił tysiące zwykłym chlebem teraz karmi chlebem życia miliony chrześcijan na całym świecie.

Chleb żywota

Każdy z nas wie jak wygląda chleb. Każdy też wie, że jeśli się nim najemy to zapełnimy głód, który odczuwa nasze ciało. A co dzieje się z naszą duszą gdy przyjmiemy komunijny chleb życia? Czy mamy takie momenty, że po przyjęciu Sakramentu Ołtarza nic nie odczuwamy? Czy nie powstaje w nas pytanie – jeśli rzeczywiście jest to ciało i krew Pana, to czemu nie odczuwam tego? Czy to defekt Sakramentu, a może mnie samego? Od czego zależy ważność a od czego skuteczność Sakramentu?

My ewangelicy wierzymy, że Sakrament jest ważny i jest ważnie i prawdziwie rozdzielany niezależnie od godności rozdzielającego, jak też i od tego kto go przyjmuje. Jednak ważność nie idzie w parze ze skutecznością. Ziarno wrzucone do suchej ziemi nie wyda plonu. Tak samo jak podlanie wodą samej ziemi nie spowoduje, że coś nam wyrośnie. Jest to bardzo prosta zasada, która do zrozumienia nie wymaga wielkiego ogrodniczego czy rolniczego doświadczenia. Podobnie jest z Sakramentami. Sakrament jest nasionem, które dostajemy od Boga. Bóg daje nam też konewkę z wodą – a więc z wiarą. Nie weźniemy jednak tej konewki jeśli nasze ręce będą zajęte. Musimy więc najpierw uwolnić swoje ręce – a więc duszę naszą z grzechów przez spowiedź, aby potem chwycić za konewkę wiary i podlewać ziarno Sakramentu. I pielęgnować, pielęgnować z całym oddaniem. Ale nie poprzestawać na jednym ziarnku. Jeśli mamy duży ogród to trochę smutno wyglądałby z jedną rośliną. Pragnijmy zapełnić ogród naszej duszy. Aby ten ogród był jak najpiękniejszy. Abyśmy jak najmniej wstydu mieli w sobie wiedząc, że Bóg na ten ogród patrzy.

Siostry i bracia w Jezusie Chrystusie.

Nie wstydźmy się przed Bogiem, że pragniemy i łakniemy, że dusza nasza potrzebuje Boga, Boga żywego. Wczoraj w naszym liturgicznym kalendarzu mieliśmy święto Przemieniania Pańskiego. Niech poprzez nasz kontakt z chlebem życia przemienia się także nasza dusza, niech rozkwita pięknem Bożej chwały. Niech Boża chwała objawia się w naszym życiu. Niech Chrystus, który ofiaruje się nam jako chleb żywota stanie się naszym chlebem powszednim, ale nie spowszedniałym, ale takim którego każdego dnia będziemy pragnąć z potrzeby duszy i wyczekiwać jak stróże poranka.

AMEN

 

Stud. Teol. Jakub J. Retmaniak

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: