Skip to content

Kazanie na Wigilię Narodzenia Pańskiego

Grudzień 24, 2010

Tytus 2,11-15
(11) Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, (12) nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, (13) oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, (14) który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach. (15) To mów i tak napominaj, i tak strofuj z całą powagą. Niechaj cię nikt nie lekceważy.Tytus 2,11-15.

Drogie Siostry i Bracia w Chrystusie, na początku dzisiejszego wigilijnego kazania pragnę wyrazić moją szczerą radość, że przybyliście do naszej świątyni aby razem z nami wszystkimi świętować radość z narodzin Pana Jezusa. Naprawdę cieszę się z każdej i z każdego z Was, że tu jesteście. Ale mimo obawy, że kogoś z Was zniechęcę, albo skrzywdzę, muszę Wam zadać pytanie, które może Was zranić! Obligują mnie do tego ostatnie słowa dzisiejszego tekstu: To mów i tak napominaj, i tak strofuj z całą powagą. Niechaj cię nikt nie lekceważy. Jest to tak ważne pytanie dla dzisiejszego tekstu, że muszę je zadać! Dlaczego dzisiaj tu przyszliście, co wami kierowało, jakie były wasze motywy? Jest to intymne pytanie, ale wszyscy musicie sobie na nie odpowiedzieć. Nie głośno i publicznie, lecz w swoich sercach, tak aby odpowiedź usłyszał Pan Bóg. Dlaczego to pytanie jest tak ważne? Krótki przykład. W jednej z zielonogórskich szkół podstawowych katechetka opowiadała dzieciom na lekcji o znaczeniu Świąt Bożego narodzenia. Na koniec lekcji dzieci miały narysować na co czekają w wigilię Bożego narodzenia. Katechetka spodziewała się, że dzieci narysują Pana Jezusa w stajence leżącego w żłóbku. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy na rysunku zobaczyła choinkę i nie rozpakowane prezenty! Dzieci są bardzo szczere i poprzez rysunki wyraziły to co naprawdę myślą. Dla tych dzieci w Świętach Bożego Narodzenia najważniejsze były prezenty, a nie narodziny Pana Jezusa! Myślę, że u wielu dorosłych jest podobnie, tylko nie chcą się do tego przyznać. Być może nie chodzi nam tak jak dzieciom o prezenty, ale dla wielu dorosłych Święta Bożego Narodzenia to okazja do przeżycia czegoś wzniosłego! Pięknego, niepowtarzalnego wieczoru przeżytego w gronie najbliższych z kolędami, tradycyjnymi potrawami, z niepowtarzalnym nastrojem. Mało kto zadaje sobie pytanie podczas tego wieczoru o cel Bożego Narodzenia. Mało kto pyta dlaczego Pan Jezus, który jest Synem Bożym przyszedł na świat? Po prostu cieszymy się z tego, ale się nad tym nie zastanawiamy. Tymczasem musimy zadać sobie pytanie: Dlaczego Pan Jezus narodził się w Betlejemie. Dlaczego Bóg przyszedł jako człowiek na świat! Czy po to aby dać nam okazje do radosnego wieczoru, aby dać możliwość stworzenia przepięknych religijnych pieśni nazywanych kolędami, albo abyśmy mieli możliwość zasiąść do wspólnego stołu z najbliższymi? Oczywiście, że nie. Więc dlaczego? Apostoł Paweł w liście do Tytusa, którego fragment słyszeliśmy bardzo jasno ukazuje ten cel. W słowach apostoła Pawła odkrywamy istotę świąt Bożego Narodzenia. W jego słowach jest zawarta cała ewangelia. Na początku słyszymy, że objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi. Ta łaską Bożą zbawienną dla wszystkich ludzi, objawioną pasterzom czuwającym w polu, jest narodzenie Pana Jezusa w Betlejem. Chór aniołów w dzisiejszej ewangelii zwanej godową wołał: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. Natomiast w końcowej części dzisiejszego słowa apostoł Paweł pokazuje cel objawienia się Jezusa Chrystusa: dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach. Widzimy więc wyraźnie, że świąt Bożego Narodzenia nie można oderwać od Wielkiego Piątku i Wielkiej nocy. Boże Narodzenie było początkiem drogi na Golgotę, a później do zmartwychwstania! Jezus Chrystus narodził się w Betlejemie, aby umrzeć za nas na Golgocie! Uczynił to, aby nas uczynić swoją świętą własnością, aby wierzący stanowili Jego wybrany lud! Tak więc prawdziwa radość Bożego Narodzenia płynie z faktu, że Bóg nas kocha i przychodzi na świata, aby oddać za nas życie. Ale przychodzi, żeby nas zmienić. Abyśmy z grzesznych egoistycznych ludzi stali się Jego ludem, żyjącym dla Niego. Dlatego tak ważne jest, aby Pan Jezus Chrystus narodził się nie tylko w Betlejemie, ale przede wszystkim w naszych sercach. Jeżeli świętowanie Bożego Narodzenia ograniczymy do emocjonalnych przeżyć tego dzisiejszego szczególnego wieczoru, to po świętach nadal będzie nam brakowało Jego miłości i pokoju! Cóż więc mamy czynić? Apostoł Paweł napisał o tym Tytusowi i nam: abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, (13) oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa. Prawdziwe świętowanie Bożego Narodzenia, to otwarcie naszych serc dla Niego, to otwarcie się na Jego słowo i naukę. To pokorne przyjęcie Jego drogi i życie w świętości i pobożności, a nie w bezbożności i światowych pożądliwościach. Prawdziwe świętowanie Bożego Narodzenia ma miejsce wtedy, kiedy mam świadomość, że Syn Boży, Jezus Chrystus narodził się i żyje w moim sercu. Amen.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: