Skip to content

Kazanie na Wielki Piątek

Kwiecień 2, 2010

„I dlatego (Chrystus) jest pośrednikiem nowego przymierza, ażeby gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani, otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne.
Obecnie objawił się On raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie. A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy Go oczekują.”
Hebr. 9,15.26b-28.

Drogie Siostry i Bracia w Chrystusie Jezusie, Panu naszym, obchodzimy dzisiaj Wielki Piątek, największe święto Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego, przypominające nam o krzyżowej śmierci naszego Zbawiciela i Pana, Jezusa Chrystusa.

Nasze nabożeństwo rozpoczęliśmy pieśnią i słowami: „Na Golgotę duszo śpiesz, stań pod krzyżem Zbawiciela.” (127,1) Zachęceni tą pieśnią idziemy w duchu na górę Golgoty, gdzie widzimy krzyż Chrystusa. Patrząc na niego, jeszcze raz słyszymy słowa historii męki Pańskiej. Widzimy Chrystusa idącego pod górę, dźwigającego Swój krzyż. Na skroniach ma koronę z cierni uplecioną przez żołnierzy dla okrutnego żartu, która raniąc skronie powoduje ból. Widzimy jak oprawcy przykładają do dłoni Zbawiciela ogromne gwoździe, które przebijają jego ręce. Słyszymy krzyk bólu męczonego Bożego Syna. Wreszcie krzyż wznosi się w górę, ale to nie koniec cierpienia, lecz kolejne stadium, gdyż ciężar ciała powoduje wyduszanie resztek powietrza z płuc. Chrystus cierpi niewyobrażenie. A wokoło rozlegają się głosy pełne drwiny i okrucieństwa: „Jeżeli jesteś Synem Bożym zstąp z krzyża a uwierzymy w Ciebie!” Drwią żołnierze, drwią oprawcy, zebrany wokoło tłum żądny sensacji, oraz jeden z przestępców obok ukrzyżowany. Do bólu fizycznego, do hańby ukrzyżowanego, dołącza się ból psychiczny. On ich ukochał, a oni Go krzyżują i wyśmiewają.

Kiedy sobie to wszystko uświadomimy, to musimy zadać sobie pytanie: „Dlaczego? Dlaczego Chrystus tak cierpi? Czy Pan Bóg, który jest Wszechmogący nie może Mu pomóc? Dlaczego Pan Bóg dopuścił do tego? Dlaczego Pan Jezus nie okaże Swojej boskiej mocy i nie zstąpi z krzyża, aby przerwać niezasłużone cierpienie i zamknąć usta drwiących z Niego ludzi?”
Są to pytania płynące z ludzkiego serca, serca, które jednak kocha Zbawiciela. Podobnie mówił sam apostoł Piotr, kiedy Pan Jezus zapowiadał mu Swoją śmierć. Piotr powiedział wówczas: „Miej litość nad Sobą Panie, nie przyjdzie to na Ciebie!” Piotr i pozostali apostołowie nie rozumieli konieczności Krzyża. Czasem i my tego do końca nie rozumiemy. A przecież sam Pan Jezus mówi podczas aresztowania do Piotra: „Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby Mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi?” Mateusz 26,53-54. Zadajmy, więc sobie dzisiaj pytanie i poszukajmy na nie odpowiedzi: „Dlaczego więc Pan Bóg dopuszcza do Krzyża?”

Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszym Słowie z Listu do Hebrajczyków. Autor kieruje nasze oczy na przymierza zawarte przez Pana Boga z ludźmi. Pierwsze przymierze zawarte z narodem Izraelskim, potwierdzone obrzezaniem, dawało ludziom Boże prawo, przykazania, a wraz z nimi obietnicę: „Kto wypełni zakon, przezeń żyć będzie.” Niestety, grzech Adama i Ewy pozostawił w nas swój ślad. Tak jak oni, tak i wszyscy ludzie, którzy żyli, żyją i żyć będą są skalani przez grzech. Ludzkie serca, nasze serca są skalane przez brak posłuszeństwa, zaufania i miłości do Pana Boga. Brak nam miłości, wiary i posłuszeństwa, aby nie grzeszyć. Dlatego przymierze Starego Testamentu dawało możliwość żalu za grzechy i składania ofiary pojednania za popełnione grzechy. Izraelita pokutując mógł złożyć ofiarę za swoje winy i składając ofiarę miał sobie uświadomić, że ofiarowane zwierze umiera za niego. Niestety Izraelici nie zrozumieli tego daru. Świątynia Jerozolimska spływała krwią ofiarnych zwierząt, ale serca ludzkie się nie zmieniały. Ludzie składali ofiary i nadal grzeszyli. Dlatego Pan Bóg mówi: „Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla Mnie przysposobił; nie upodobałeś sobie w całopaleniach i ofiarach za grzechy.” Hebr. 10,5-6. Ofiary za grzechy były bezsilne wobec ludzkiego serca i nie potrafiły skłonić człowieka do pokuty i miłości do Boga.

Dlatego Pan Bóg zawiera z nami nowe przymierze, którego pośrednikiem jest Pan Jezus Chrystus. Pan Bóg sam pragnie zbawić człowieka. Ponieważ Boże prawo mówi: „karą za grzech jest śmierć”, dlatego Pan Bóg przyjmuje tą karę na Siebie. Tam gdzie ofiary były bezsilne wkracza Pan Bóg z doskonałą ofiarą, z Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata, a tym Barankiem jest pan Jezus Chrystus. Aby zadośćuczynić żądaniom zakonu i sprawiedliwości musi być poniesiona kara. Ale złożona ofiara musi być doskonała, sama nie może mieć grzechu. Dlatego Pan Jezus przychodzi na świat, jest poddany takim samym doświadczeniom jak inni ludzie, aby okazał się doskonały, bez grzechu. Jego życie jest świadectwem pełnego posłuszeństwa i miłości. Nawet ci, którzy Go oskarżali przed Arcykapłanami i przed Poncjuszem Piłatem musieli sięgnąć po fałszywe oskarżenia, gdyż nikt nie mógł niczego zarzucić naszemu Zbawicielowi, był, bowiem bez grzechu. Baranek Boży, niewinny i nieskalany. Chrystus zostaje ofiarowany za nasze grzechy. Dobitnie nam to uświadamia prorok Izajasz: „My mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony, lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan Jego dotknął karą za winę nas wszystkich” Izajasz 52,4-6.

Mówi o tym również przepiękna pieśń zatytułowana Golgoto:
„To nie gwoździe Cię przebiły, lecz mój grzech! To nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech. To nie gwoździe Cię trzymały, lecz mój grzech.”

Tak, więc to my jesteśmy odpowiedzialni za cierpienie Pana Jezusa. On umiera za nas, za nasze grzechu, które Go krzyżują, każdy nasz grzech to kolejne cierpienie Zbawiciela. On umarł, abym ja mógł żyć, On cierpiał abym ja dostąpił zbawienia. Czy to sobie uświadamiamy?

Czy ofiara krzyżowa Jezusa Chrystusa nie zachęca nas do wiary, do posłuszeństwa?

Chciałbym podzielić się jeszcze obrazem, który kiedyś usłyszałem, i który do mnie przemówił. Był pewien chłopiec, który bardzo często okazywał nieposłuszeństwo swojemu ojcu. Za swoje przewinienia był karany, ale to nie zmieniało jego zachowania. Pewnego razu, gdy szczególnie ciężko przewinił, jego ojciec podszedł do niego zdjął pas i zaczął bić samego siebie, z tak wielką siłą, że na plecach pojawiły się ślady, a w oczach łzy. Wówczas chłopiec przypadł do cierpiącego ojca i z płaczem zapytał: dlaczego się bijesz? Ojciec odpowiedział: bo ty byłeś nieposłuszny i powinieneś ponieść karę, ale zbyt Cię kocham i nie mam siły ciebie karać, więc biję siebie. Ten dowód ojcowskiej miłości zmienił serce niegrzecznego chłopca.

Czy krzyż Chrystusa zmieni nasze serca? Czy męka Chrystusa uświadamia nam wielką Bożą miłość? Wielki Piątek stawia nam przed oczami cierpiącego Chrystusa i woła, abyśmy się upamiętali, abyśmy uświadomili sobie, że Pan Jezus, aby nie karać nas ukarał samego siebie. Przez Jego mękę jesteśmy usprawiedliwieni, przez krzyż Chrystusa mamy dostęp do łaski i zbawienia. Dlatego dzisiejsze słowo na koniec mówi do nas: „Tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy Go oczekują.”
Amen.
Dariusz Lik

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: